Ulotka Ministerstwa Kultury, co z nią nie tak?

By admin on 1 grudnia, 2021 in Prawo i polityka

Zabytki Znalazłeś ? Chroń!

Pod takim tytułem Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opracowało ze środków własnych, ulotkę informacyjną adresowaną do potencjalnych odkrywców znalezisk archeologicznych.
Nie wiadomo dokładnie, kto jest autorem tego materiału ale ulotka w naszej opinii, zawiera bardzo dużo błędów, nadinterpretacji i przekłamań. Niestety mimo zgłoszonych w konsultacjach propozycji rozwiązań, jak i uwag do projektu nowelizacji ustawy, Ministerstwo wciąż nie staje na wysokości zadania by rozwiązać problemy dotyczące luźnych znalezisk oraz innych ważnych odkryć zabytków i uparcie wprowadza takie rozwiązania, które będą jedynie przyczyną jeszcze większego bałaganu.
Pierwszy problem ulotki dotyczy wyjątkowo swobodnej interpretacji definicji zabytku i zabytku archeologicznego. Już na pierwszej stronie możemy przeczytać, że zabytek archeologiczny ruchomy to np. moneta i biżuteria a zabytek ruchomy niearcheologiczny to np. instrumenty, rzeźby, militaria, obrazy. Czy należy uznać, że odziedziczona biżuteria z XIX wieku jest zabytkiem archeologicznym, a antyczna rzeźba wykopana w ogródku nim nie będzie? Nie. To w sumie bez znaczenia, bo do konserwatora zabytków należy zgłosić i to niezwłocznie, praktycznie wszystkie znalezione przedmioty, ponieważ jeśli pochodzą z ziemi lub wody według twórcy ulotki, prawdopodobnie będą zabytkiem archeologicznym.
Skąd ministerstwo wywodzi obowiązek niezwłocznego zgłaszania znalezisk z ziemi? Za ustawowym zapisem, kto przypadkowo znalazł przedmiot, co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem archeologicznym, jest obowiązany, przy użyciu dostępnych środków, zabezpieczyć ten przedmiot i oznakować miejsce jego znalezienia oraz niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu tego przedmiotu właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków, a jeśli nie jest to możliwe, właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta) (art. 33 uooz). Jak dowiedziono powyżej, nie każdy przedmiot znaleziony w ziemi jest zabytkiem, a więc obowiązek zgłaszania wszystkich znalezisk niezwłocznie nie ma prawnego uzasadnienia. Ministerstwo zapomniało, że kwalifikacja zabytku archeologicznego została dookreślona w ratyfikowanej w 1996 roku przez państwo polskie Konwencji maltańskiej, która stanowi, że przedmiot archeologiczny to taki dla którego wykopaliska i odkrycia stanowią podstawowe źródło informacji (Konwencja Maltańska, 1992, rozdział 1). Tam, gdzie istnieją bardziej wiarygodne źródła informacji historycznej jak kroniki, piśmiennictwo, relacje, świadkowie, drukowane instrukcje, fotografie, nie można mówić o archeologii. Tu niezbędna wydaje się cezura czasowa. Konkludując, nie każda moneta, biżuteria, militaria i inne przedmioty będą zabytkami czy zabytkami archeologicznymi, niezależnie gdzie zostały odnalezione.
Opracowanie sugeruje, że zabytki ruchome inne niż archeologiczne to po prostu przedmioty, w tym wytwory sztuk plastycznych, które dawniej stworzone nigdy nie trafiły do ziemi, nie zostały ukryte, a ze względu na swoje wyjątkowe walory należy im się prawna ochrona. I tylko takie, znalezione np. na strychu starego domu, zgłaszamy do starosty. Wszystkie inne, które jednak zostały gdzieś zgubione, ukryte w ziemi lub w wodzie należy uznać za archeologiczne i jedynie konserwator może o tym zadecydować.
Kogo dotyczy ta ulotka? Wytyczne zawarte w schemacie ulotki dotyczą bez wyjątku wszystkich osób również tych, które nie poszukują zabytków. Haczyk jest taki, że niezależnie czego szukasz, jeżeli znalazłeś przedmiot w ziemi, wodzie, a właściciela nie znasz, musisz go zgłosić do konserwatora zabytków, a nie do starosty. Czy twórca ulotki dobrze to przemyślał? Poszukiwacze wodno-plażowi, tudzież z placu zabaw, znajdują przedmioty ewidentnie współczesne. Według schematu nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ nie ma informacji o żadnych cechach dodatkowych znalezionego przedmiotu, w tym o cezurze czasowej. To kolejna próba wciągnięcia pod „opiekę konserwatora” tych nieposzukujących zabytków, użytkowników detektorów metali. To sprytny wybieg, jeszcze lepiej wiążący ten rodzaj poszukiwań z odpowiedzialnością karną wynikającą z art. 109 c ustawy o ochronie zabytków, a także z art.116.
Co ważne, w ulotce nie ma żadnej wzmianki o przysługujących nam prawach. W przypadku znalezisk, w skrócie, „ nie z ziemi” i zgłoszonych do starosty, powinniśmy żądać potwierdzenia zgłoszenia. Reguluje to rzeczywiście ustawa o rzeczach znalezionych. W przypadku powiadomienia konserwatora najwyraźniej nie możemy żądać niczego. Jest to bardzo dużym problemem ponieważ żadne przepisy nie określają obowiązków urzędów konserwatorskich wobec samego znalazcy. Jest wiele sytuacji, w których nie wystawia się znalazcom żadnego protokołu przyjęcia znalezisk. Czy zatem sporządza się je zawsze i dołącza do akt dotyczących np. konkretnych decyzji na poszukiwanie zabytków? Jeżeli tak to dlaczego niektóre urzędy mają problemy z odpowiedzią na pytanie o ilość przekazanych do urzędu znalezisk, w tym zabytków archeologicznych i innych zabytków, odpowiadając cyt: „Zbieranie i gromadzenie takich danych nie należy do kompetencji Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków”. W jaki sposób zatem organy kontrolne mają możliwość weryfikacji ustawowych zadań realizowanych przez urzędy konserwatorskie w tym zakresie?
Tylko po co oznakowywać pojedynczą monetę np. z czasów PRL-u, na polu, w dodatku tak precyzyjnie, żeby konserwator mógł ją odnaleźć? Ulotka o tym nie wspomina ale to przecież urząd konserwatorski będzie musiał dokonać weryfikacji w terenie w ciągu 3 dni od zgłoszenia. Praktyka pokazuje, że obecnie terminy te nie są dotrzymywane. Urzędnicy wcale nie chcą jeździć „do wszystkiego”. Nie będą dotrzymywane również terminy 14 dniowe, jeśli projekt ustawy w zaproponowanej formie wejdzie w życie. Tam, gdzie chodzi o całkowicie przypadkowe znaleziska, a takie zgłoszenia to rzadkość, nie dotyczą one raczej pojedynczych drobnych przedmiotów typu moneta, uciążliwość dla urzędu czy znalazcy praktycznie z tego powodu nigdy nie istniała. Jak wiadomo zresztą nawet znaczniejsze znaleziska typu sztylety z brązu, złote bransolety, kamienne siekierki były przez przypadkowych znalazców podejmowane samodzielnie i nie było z tego kłopotów. Jednak problem, co już wielokrotnie podkreślaliśmy będzie dotyczył tysięcy poszukiwaczy. „Jako archeolodzy nie możemy zaufać znalezisku, które „przyniósł” nam poszukiwacz, jeśli nie będzie możliwości skontrolowania go „in situ”, „ W odniesieniu do przysłowiowego „guzika”. Miejsce i kontekst jego znalezienia ma znaczenie”. Takie m.in. opinie wyrażają archeolodzy przeciwni poszukiwaczom. Czy to prawda? Na pewno nie w przypadku wszystkich znalezisk i nie o dowolnej chronologii. To olbrzymie przekłamanie. Nikt tak naprawdę nie bada miejsca znalezienia guzika, boratynki, czy widelca.
Co mają na celu przytoczone przykłady odkryć, przedstawione w ulotce? Kompletnie niezrozumiałe jest pokazanie odkryć depozytów w kościele, znalezisk na wysypisku śmieci czy osady w Biskupinie. Odkrycia te nijak nie przystają do tematyki ulotki, tj. poszukiwań zabytków. Czy znaleziona kopiejka, aluminiowy widelec lub psi numerek przyczynią się do dokonania odkrycia na miarę Biskupina?
Co rozwiązuje ta ulotka? Nic. Niektóre urzędy już teraz nie są w stanie wydawać pozwoleń na poszukiwania na czas. W ubiegłym roku do 28 urzędów, zgłoszono z poszukiwań prowadzonych za zgodą konserwatora zabytków, 8494 przedmioty, co daje nam średnio 303 przedmioty do weryfikacji na każdy z tych urzędów. W roku jest około 250 dni pracujących. Zgodnie ze schematem działań z ulotki każdego dnia urząd konserwatorski powinien dokonać ponad, 1,2 weryfikacji terenowych zgłoszonych przedmiotów. Nie robi się tego i żaden urząd nigdy nie podoła temu zadaniu. (W ubiegłym roku wiele urzędów nie dokonało ani jednej weryfikacji znalezisk w terenie, nie mamy jeszcze pełnych danych ile z nich). To technicznie niewykonalne i w zdecydowanej większości bezzasadne. Nie wiadomo jaki cel ma Ministerstwo wprowadzając takie rozwiązania ale z całą pewnością do kłopotów z wydawaniem pozwoleń dojdą jeszcze urzędnikom liczne podróże po polach i lasach. Średni obszar działań urzędu to ponad 6360 km/kw. Czy zatrudniono już wystarczającą ilość inspektorów w urzędach, czy zagwarantowano im samochody służbowe, paliwo etc? Raczej nie. Czy to oznacza, że urzędnicy z jeszcze większą niechęcią będą podchodzić do poszukiwaczy? Czy to nowy sposób na reglamentację poszukiwań? No cóż. To dość logiczny wniosek.
Czy da się więc takie problemy rozwiązać? Oczywiście. Wystarczy sięgnąć po metody sprawdzone i działające w wielu krajach Europy.
Europejska Konwencja o ochronie dziedzictwa archeologicznego, z La Valetta dnia 16 stycznia 1992 r. określa w Art. 2: obowiązek zgłaszania przez znalazcę uprawnionym organom przypadkowego odkrycia przedmiotów należących do dziedzictwa archeologicznego i udostępnianie ich dla przeprowadzenia badań. To z tego m.in. przepisu skorzystało wiele z państw, które podpisały konwencję, tworząc jednocześnie czytelne prawo i obowiązki poszukiwaczy, wspierane specjalnymi programami do zbierania danych o znaleziskach. Istnieje baza PAS-Anglia, baza PAN- Niderlandy, baza-MEDEA-Flandria, Belgia, DIMA- Dania, SauLT- Finlandia. We wszystkich krajach dziedzictwo archeologiczne jest ściśle powiązane z badaniami, wykopaliskami i pochodzącymi z tych badań znaleziskami, i stanowi ono własność Skarbu Państwa. Inne, luźne znaleziska, zabytki pozostają bardzo często własnością/współwłasnością znalazcy. W wielu krajach oprócz definicji ogólnych i uniwersalnych dotyczących dziedzictwa kulturowego istnieją również przepisy, które precyzyjnie określają przedmiot ochrony, a także enumeratywnie tworzą katalog zabytków poddanych ochronie prawnej. W Anglii podstawą tej regulacji jest The Treasure Act- Ustawa o skarbach z 1996r. zawierająca przepisy prawne regulujące zasady dotyczące znalezisk tzw. skarbów, w tym procedurę ich zgłaszania”, w Norwegii Cultural Heritage Act, w Danii Museumsloven. Jak wyglądałaby zatem ulotka w tych krajach? Odwoływałaby się bezpośrednio do tych regulacji. Informowałaby: znalazłeś rzecz i podejrzewasz, że może być zabytkiem, sprawdź najpierw „tutaj”. To jest zabytek! zgłoś go do muzeum lub w specjalnej bazie znalezisk.
Tymczasem w Polsce brniemy w coraz dziwniejsze i trudniejsze procedury zgłoszeń praktycznie wszystkiego, bez stworzenia funkcjonalnego narzędzia, jakim miała być choćby platforma do zgłoszeń znalezisk. Trzy lata rozmów i konsultacji środowiskowych, a nowoczesny system ma nam zastąpić fatalna ustawa i ulotka.
W rzeczywistości ulotka niesie fałszywe, zakłamujące rzeczywistość treści i powinna być niezwłocznie wycofana z kolportażu, W tej sprawie skierujemy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oddzielne pismo.
Zespół PZE

Uwaga, przypomnienie!

By admin on 19 listopada, 2021 in Prawo i polityka

Zapewne słyszeliście, a jeśli nie to przypominamy, że na wszystkie organizacje pozarządowe – poza stowarzyszeniami zwykłymi- nałożony został kolejny obowiązek.

W okresie od 31 października 2021 roku do 31 stycznia 2022 roku fundacje oraz stowarzyszenia podlegające wpisowi do Krajowego Rejestru Sądowego, mają obowiązek zgłaszania do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych (CRBR) osób, które sprawują kontrolę bezpośrednią lub pośrednią nad klientem (w tej definicji klientem jest sama organizacja), a po Polsku – osoby będące we władzach organizacji. Należy więc zgłosić wszystkie osoby fizyczne kontrolujące poprzez posiadane udziały lub mające prawo głosu, wymienione w ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu z dnia 1 marca 2018 roku Dz.U.2018 poz.723.

W przypadku stowarzyszeń należy zgłosić wszystkich członków zarządu organizacji.

W przypadku fundacji należy zgłosić każdą osobę dysponującą więcej niż 25% głosów w organie stanowiącym tej osoby prawnej, a jeśli nie da się tego ustalić, każdego członka zarządu (to w wielkim uproszczeniu oczywiście i każdorazowo trzeba zajrzeć do ustawy).

Jak zgłosić.

Wchodzimy na stronę:

https://crbr.podatki.gov.pl/adcrbr/…

Zgłoszenie musi być podpisane kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub profilem zaufanym ePUAP przez wszystkie osoby uprawnione.

Zgłaszamy sami (osoby uprawnione do reprezentowania organizacji), nie ma opcji przez obsługujący nas bank lub biuro rachunkowe, tylko przez Internet, nie ma też opcji zgłoszeń w wersji papierowej.

Aby ułatwić Wam przebrnięcie przez te schodki warto skorzystać z Podręcznika użytkownika CRBR przygotowany przez MF (wpiszcie w Google).

Przydatne linki;

https://ksiegowosc.infor.pl/…/3617555,Jak-zglaszac…

https://publicystyka.ngo.pl/jak-ngo-zglasza-sie-do…

opracował: Stanisław Dudziec

Biuro PZE

Link do artykułu:

https://ksiegowosc.infor.pl/obrot-gospodarczy/spolki/3617555,Jak-zglaszac-beneficjentow-rzeczywistych-do-CRBR.html?fbclid=IwAR2ZEd0EydM2EG7Hfb87tZ9pISYRUAQelS24pPBkxRusyg1WCgWNAt3OM8w

Zmiana prawa oparta na prawdzie czy mitach?

By admin on 10 listopada, 2021 in Prawo i polityka

Na portalu internetowym Prawo.pl ukazał się artykuł redaktor Katarzyny Żaczkiewicz – Zborskiej poświęcony omówieniu rządowego projektu nowelizacji Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Autorka przedstawia w skrócie, jakich rozwiązań możemy się spodziewać i w jaki sposób autorzy tego projektu uzasadniają proponowane w projekcie zmiany.
Opinię Polskiego Związku Eksploratorów o tym projekcie przedstawiliśmy już w poprzednich artykułach. Skupię się jedynie na argumentacji potrzeby proponowanych zmian według autorów projektu, a także przytaczanych opinii członków Rady Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego, które zostały zacytowane w omawianym artykule.
Pozwolę sobie zacząć od pani dr hab. Anny Zalewskiej z UMCS w Lublinie, która zasłynęła z nieprofesjonalnie przeprowadzonych badań archeologicznych w Puszczy Bolimowskiej, dotyczących działań z okresu I Wojny Światowej, czyli czasów, którymi dotychczas zajmowali się wyłącznie historycy i właśnie poszukiwacze pasjonaci historii. Projekt ten kosztował podatników sporo pieniędzy! Efektem badań było opracowanie pt. Wielka Wojna nad Rawką 1914-15 i materialne po niej pozostałości. Recenzji tego „dzieła” podjął się wybitny historyk okresu Wielkiej Wojny pan Dariusz Andruszkiewicz, który nie pozostawił suchej nitki na jakości i rzetelności dzieła współtworzonego przez panią Annę Zalewską . Pozwolę sobie na przytoczenie jedynie podsumowania z recenzji pana Dariusza Andruszkiewicza:

Podjęta przez autorów próba przybliżenia nam cząstki dziejów z okresu I wojny światowej w oparciu o aparat badawczy skojarzony z archeologią, okazała się nieudana. Przecież od tamtych wydarzeń minęło dopiero 100 lat! O czasie tak nieodległym wiemy bardzo wiele, uczestników wydarzeń znamy z nazwisk, w najdrobniejszych szczegółach poznaliśmy sprzęt, taktykę, technikę itd. Projekt pod egidą IAE PAN w tym zakresie niczego nowego nie odsłania, a jedynie deformuje dotychczasowy stan wiedzy. Rodzi się zatem pytanie: ile warte są dotychczasowe badania i ustalenia IAE PAN dotyczące minionych epok? Niebezpodstawne wydaje się przypuszczenie, że także i one mogą być w jakiejś części równie bezwartościowe, kreując zdeformowany i fikcyjny obraz przeszłości. Coraz częściej dostrzegany w ostatnich latach „rozwój” archeologii /współczesności/ , któremu towarzyszy ostentacyjne ignorowanie, a nawet lekceważenie innych nauk , skłania ku przyjrzeniu się mu z bliska i postawieniu pytania: czym tak naprawdę stała się w Polsce archeologia?

Należałoby zadać w tym miejscu pytanie: jak to się stało, że osoba, która wykazała się rażącymi uchybieniami w pracy badawczej jak i podstawowymi brakami w wiedzy historycznej jest członkiem organu doradczego przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego skupiającego esencję świata naukowego?
Na zakończenie tego wątku dodam, że wielu wysokiej klasy naukowców nie jest w stanie uzyskać jakichkolwiek funduszy na prowadzenie swych badań. Czy MKiDN wraz z RODA nie powinni zajmować się wyłuskiwaniem tych osób zamiast premiować tych obrotnych ale mniej zdolnych?
Kolejnym naukowcem, na którego powołuje się w swym materiale autorka, jest prof. Maciej Trzciński z Katedry Kryminalistyki Wydziału Prawa Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Pan Trzciński argumentuje zaostrzenie przepisów szeregiem przestępstw, których statystyki policyjne nie potwierdzają. Zadaliśmy pytanie Komendzie Głównej Policy o przestępstwa dotyczące art. 108 niszczenie zabytków i 262 kpk, zbezczeszczenie grobów, gdzie na ponad 643 wszczętych postępowań w latach 2020-2021 , wykrywacz metali nie występuje ani razu!
Pan Trzciński utyskuje na ministerstwo, że w ogóle nie zajmuje się edukacją poszukiwaczy i ma w tym sporo racji.
Na pierwszym spotkaniu zespołu konsultacyjnego w Departamencie Ochrony Zabytków jego dyrektor dr hab. Katarzyna Zalasińska zakomunikowała nam, że zmiany przepisów będą oparte na trzech filarach, jakimi są: edukowanie, nagradzanie i karanie. Jak dotąd DOZ skupił się głównie tylko na tym ostatnim. Pan Trzciński kreuje się również na zwolennika edukacji, co jest niestety nieprawdą!
Gdy w 2018 roku, nie czekając na programy rządowe, Polski Związek Eksploratorów rozpoczął w całej Polsce szkolenia swoich członków w zakresie wstępu do archeologii, znajomości prawa dotyczącego poszukiwań zabytków, postępowania w wypadku znalezienia materiałów i przedmiotów niebezpiecznych oraz broni, a także zasad dobrego zachowania w lesie, pan Trzciński sprzeciwił się aby takie zajęcia odbyły się na terenie Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie jest wykładowcą argumentując w niewybredny sposób swoje stanowisko.
Tezy pana Trzcińskiego nie potwierdza nie tylko statystyka policyjna ale nawet samo ministerstwo. Zapytaliśmy Departament Ochrony Zabytków, czyli autora zaostrzenia przepisów, o skalę zjawiska niszczenia grobów przez poszukiwaczy i otrzymaliśmy następującą odpowiedź: „W odpowiedzi na (…) wniosek o udostępnienie informacji publicznej z dn. 25 października br., dotyczący liczby zabytków archeologicznych nieruchomych oraz liczby cmentarzy, dawnych cmentarzy i mogił wojennych zagrożonych jest przestępczością nielegalnych poszukiwań zabytków, uprzejmie informuję, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie dysponuje informacją w zakresie wniosku”. Skąd zatem pomysł na obecne zmiany skoro narracja zwolenników zaostrzenia przepisów rozmija się z rzeczywistością? Zakaz poszukiwań na cmentarzach jest dla każdego oczywisty.
Problem jest jednak taki, że nikt nie wie co kryje się pod pojęciem dawnych cmentarzy, mogił i grobów wojennych?
Czy będą to wszystkie okopy, transzeje…„pozacmentarne miejsca, spoczynku szczątków ofiar wojen, w tym ofiar mordów politycznych i poległych żołnierzy, w tym zatopionych wraków, pozostałości fortyfikacji polowych czy innych infrastruktur wojennych w których spoczywają szczątki zmarłych lub poległych w czasie wojen, konfliktów zbrojnych”, o których w opinii do ustawy napisała pani Zalewska?

Ile ich jest i gdzie znajdują się informacje na ich temat?

Ministerstwo Kultury również nie zna odpowiedzi a także zdaje się nie rozumieć pytania: Ile jest dawnych cmentarzy, mogił i grobów wojennych (o których mowa w art. 1 pkt 27 projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz niektórych innych ustaw) oraz w jakich ewidencjach znajdują się informacje o ich lokalizacji? Na to pytanie otrzymaliśmy następującą odpowiedź: „ Uprzejmie informuję, że pytanie to sformułowane jest w sposób nieprecyzyjny, w związku z czym nie można uznać go za żądanie udostępnienia informacji publicznej w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej”. Jak precyzyjniej zapytać o coś, co zostało w ustawie właśnie tak nieprecyzyjnie określone przez Projektodawcę, którym jest przecież Ministerstwo Kultury?
Spójrzmy jeszcze pobieżnie na projekt innej ustawy, który również jest w fazie konsultacji publicznych: „Projekt ustawy o cmentarzach”. Projekt zauważa obecnie brak danych o liczbie i lokalizacji cmentarzy, w tym szczególnie cmentarzy historycznych. Zamierza rozwiązać problemy m.in. poprzez: uregulowanie materii znajdującej się obecnie w ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych, ustawie o grobach i cmentarzach wojennych oraz ustawie o grobach weteranów walk o wolność i niepodległość Polski w dwóch spójnych aktach prawnych; włączenie do elektronicznej ewidencji cmentarnej informacji pochodzącej z Systemu Odznaczeń Państwowych, rejestru zabytków, ewidencji zabytków, ewidencji grobów i cmentarzy wojennych, ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski; uregulowanie sytuacji wszystkich cmentarzy i innych nieruchomości, w których znajdują się szczątki ludzkie lub popioły ludzkie; a także spójne przepisy dotyczące grobownictwa wojennego i ogólnego; Intencją Projektodawcy jest również wprowadzenie jednoznacznych definicji i zakresów przedmiotowych i podmiotowych podstawowych pojęć, takich jak prawo do grobu.
W celu realizacji planuje się również pozyskanie środków UE na inwentaryzację i digitalizację cmentarzy. Jak widać to projekt na lata.
Tymczasem Projektodawca nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, wiedząc zapewne o wszystkich brakach związanych z tematem grobów i cmentarzy, zwłaszcza tych „dawnych”, wymaga od adresata prawa niemożliwego, jednocześnie przewidując podwójną sankcję za niezrealizowanie nałożonego abstrakcyjnego obowiązku.
Jak mawia „klasyk” znany wśród poszukiwaczy: „Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, o co chodzi”
O pieniądze!

Ale skąd one mają się wziąć?

Zapewne stąd skąd wszyscy wymienieni zwykle je biorą, z budżetu państwa, czyli od nas, podatników. Dlatego pan Trzciński nie pozwala aby poszukiwacze sami się dokształcali bo przecież oni /naukowcy/ mogą to zrobić lepiej i tylko przy okazji nie za darmo jak robi to PZE. Poszukiwacze nie będą mogli zajmować się wojnami światowymi, ponieważ pani Anna Zalewska weźmie na to kolejny milionowy grant. Naiwni poszukiwacze robią to przecież z pasji za darmo!
Wreszcie niby liberalizacja i odstąpienie od kary pozbawienia wolności. Czyżby? Otóż w sytuacji, gdzie definicja zabytku jest jak guma z majtek i nikt nie jest w stanie stwierdzić, co zabytkiem jest, a co nim nie jest, sądy powszechne nie korzystają z wymierzania kary pozbawienia wolności. Przepis zatem jest martwy co nie powinno mieć miejsca w państwie prawa! Zatem sprytni urzędnicy wymyślili sobie potężne kary administracyjne.
Czym jest kara administracyjna?
To pozasądowy środek represji, który nakłada na obywatela urzędnik. Taka wielotysięczna kara jest natychmiast egzekwowalna. Obywatel może dochodzić swoich praw w sądzie, co jednak trwa latami i dużo kosztuje. Zatem pomysłodawcy gdy zorientowali się, że z nami w sądach nie wygrywają, postanowili pójść na skróty i myśleli, że się nie zorientujemy.
Na koniec swojego wywodu pozwolę sobie na zadanie pytania: Jak to jest, że nieliczna grupka, wśród kilku tysięcy naukowców, ma tak duży wpływ na ustawodawstwo? Gdzie nie zapytamy wciąż pojawiają się te same nazwiska.
Krążą one wokół środowiska archeobiznesu związanego ze SNAP, naukowców otrzymujących milionowe granty na archeologię współczesności lub prawników i policjantów budujących swoje kariery na wyłapywaniu po polach dzieciaków ze współczesnymi „zabytkami” w kieszeniach?
Jeszcze raz zacytuję wspominanego wcześniej pana Andruszkiewicza: „Czym tak naprawdę stała się w Polsce archeologia”?

Polski Związek Eksploratorów wybrał Zarząd i Komisję Rewizyjną!

By admin on 7 września, 2018 in Organizacyjne, Uncategorized

W siedzibie Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego odbyło się Walne Zebranie Polskiego Związku Eksploratorów w trakcie którego wybrano Zarząd i Komisję Rewizyjną Związku, jak i wyznaczono sobie najważniejsze cele na najbliższe miesiące. Prezesem PZE został Jacek Wielgus. Gościem specjalnym Walnego był Adam Sikorski, autor programu TVP „Było… nie minęło”. Warto podkreślić, że powołania PZE to pierwsza od wielu lat udana próba konsolidacji środowiska poszukiwaczy w Polsce!

Przypomnijmy, że pomysł powołania Polskiego Związku Eksploratorów, który zrzeszałby środowisko poszukiwaczy, narodził się 18 listopada 2017 roku w Gnieźnie, gdzie odbyło się też zebranie założycielskie PZE. W Gnieźnie jest również oficjalna siedziba Związku.

Po kilku miesiącach ciężkich prac, licznych spotkań, dyskusji i debat nad kształtem PZE, 7 kwietnia 2018 r. w siedzibie Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego odbyło się Walne Zebranie PZE w trakcie którego wybrano Zarząd i Komisję Rewizyjną Związku.

Zanim jednak dokonano wyboru władz związku, w imieniu gospodarzy miejsca gdzie odbywało się Walne, wszystkich przybyłych powitał dr Wojciech Wróblewski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Następnie głos zabrał gość specjalny Walnego Zebrania – red. Adam Sikorski, autor kultowego już programu TVP „Było… nie minęło” (a dla wielu poszukiwawczy – mentor). Swoje przemówienie A. Sikorski zakończył słowami: – Wierzę głęboko, że kiedy nasza organizacja, osiągnie prawdziwą siłę, kiedy okaże się partnerem dla ministerstwa kultury, dla nauki, dla archeologii i przede wszystkim dla służb ochrony zabytków, będziemy mogli wspólnie powrócić do dużych projektów poszukiwawczych. Namawiam was na takie właśnie spojrzenie na własną okolicę pod kątem zadań poszukiwawczych, potrzeb społecznych, pod kątem „odwojowania” tej historii, którą nam odebrano.

Władze PZE
Następnie dokonano wyboru Zarządu PZE. W jego skład weszli: prezes zarządu – Jacek Wielgus (Fundacja Dajna im. Jerzego Okulicza-Kozaryna), wiceprezes – Robert Kmieć (Narodowa Agencja Poszukiwawcza), skarbnik – Piotr Brzozowski (Ostrołęckie Stowarzyszenie Eksploracyjne) oraz członkowie zarządu: Radosław Skowroński (Lubuska Grupa Eksploracyjna „Nadodrze”) i Robert Liszka (Stowarzyszenie Historyczno-Eksploracyjne „Triskelion”).

Najważniejsze zadania
Jacek Wielgus, prezes zarządu Polskiego Związku Eksploratorów, zapytany o trzy najistotniejsze na dzisiaj sprawy dla Związku, zaznacza, że najważniejsza kwestia to integracja środowiska. – Mam na myśli uruchomienie procedury przyjmowania nowych członków do PZE, konkretnie chodzi o tzw. „wolnych strzelców”. To jest dla nas najważniejsza rzecz, czyli konsolidacja środowiska poszukiwaczy. Wkrótce wystosujemy apel o to wspólne działanie osób z naszego środowiska – mówi J. Wielgus. – Druga ważna sprawa, to rozmowy z instytucjami z którymi nasze środowisko spotyka się na co dzień. Jako zarząd PZE zaczniemy teraz rozmowy z Lasami Państwowymi. To będzie nasze pierwsze spotkanie na które jesteśmy już umówieni. Uzgodnione jest też spotkanie w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nawiązujemy kontakt z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i chcemy też się spotkać z przedstawicielami Narodowego Instytutu Dziedzictwa i być może ze Stowarzyszeniem Naukowym Archeologów Polskich. Po co to robimy? Otóż chcemy uruchomić nasze procedury szkoleniowe dla poszukiwaczy i chcemy by te środowiska, które krytycznie są do nas nastawione, zobaczyły, że jesteśmy ludźmi poważnymi i że na sercu leży nam dobro dziedzictwa narodowego. Chcemy z nimi skonsultować program tych szkoleń, aczkolwiek będzie to nasz autorski program szkoleń. Trzecim aspektem na który obecnie będziemy kładli nacisk jest budowa struktur terenowych – dodaje.

Komisja Rewizyjna
Po wyborze zarządu, obecni na Walnym Zebraniu dokonali wyboru Komisji Rewizyjnej. Utworzyli ją: Sławomir Stańczak (LGE Nadodrze) – przewodniczący oraz jako członkowie: Natalia Wegner (Fundacja Latebra), Joanna Garbaciak (Stowarzyszenie Radomsk), Dariusz Hasiak (Fundacja Wieży Ziębickiej) i Wojciech Rudziejewski-Rudziewicz (Stowarzyszenie Annopol „Szansa”).

Jakie decyzje zapadły na Walnym?
– Każde Walne nie jest łatwe, natomiast my jako członkowie PZE już trochę się dotarliśmy, więc udało nam się sprawnie przejść przez wszystkie punkty porządku obrad. Przede wszystkim poprawiliśmy statut Związku, trochę go pozmienialiśmy. Wybraliśmy wszystkie organy władzy Związku i co najważniejsze, większość Walnego Zebrania, co jest warte podkreślenia, przebiegała w atmosferze merytorycznej rozmowy. Blisko 4 godziny trwała dyskusja nad udziałem w PZE tzw. „wolnych strzelców”, poszukiwaczy niezrzeszonych w żadnych organizacjach. Chodziło tutaj o kwestie ich przynależności do Związku i wpływu na naszą organizację. Była też mowa o wysokości składek członkowskich – mówi o przebiegu zebrania J. Wielgus.

Gdy już mowa o składkach członkowskich, Walne zdecydowało, że składka dla osób zrzeszonych w organizacjach członkowskich PZE wynosić będzie 50 złotych rocznie, a dla osób niezrzeszonych – 100 złotych rocznie.

Jak już wspomniał prezes J. Wielgus, najważniejszy przekaz Walnego Zebrania to konsolidacja środowiska. – Byśmy wspólnie postarali się o zmiany w prawie, konkretnie w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, w tej części dotyczącej poszukiwaczy. Na dzień dzisiejszy w tę stronę idziemy, to nas najbardziej interesuje – podkreśla.

Fundusz Ochrony Prawnej
Innym ważnym sygnałem płynącym z warszawskich obrad jest potwierdzenie utworzenia Funduszu Ochrony Prawnej dla poszukiwaczy (czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było), którego celem będzie ochrona odpowiedzialnych poszukiwaczy w zderzeniu z obowiązującym prawem. – Zanim cokolwiek zmienimy w prawie to chcemy, by poszukiwacze mogli czuć ze strony PZE wsparcie zarówno w poradach prawnych, jak i w sytuacjach gdy dojdzie już do spraw sądowych, a my uznamy że ktoś został niesprawiedliwie potraktowany – zaznacza J. Wielgus.

Wśród innych celów PZE warto wymienić m.in. tworzenie pozytywnego wizerunku osób zajmujących się działalnością poszukiwawczą w zgodzie z istniejącym prawem oraz propagowanie eksploracji zgodnej z prawem; podejmowanie działań edukacyjnych; ochrona dóbr kultury i przyrody, w tym ochrona szeroko rozumianego dziedzictwa narodowego; kształtowanie i promowanie sprzyjających postaw społecznych wobec organizacji poszukiwawczych, eksploracyjnych i detektorystycznych, czy też działanie na rzecz partnerskiej współpracy organizacji pozarządowych z administracją publiczną wszystkich szczebli.

W Walnym Zebraniu Polskiego Związku Eksploratorów w Warszawie wzięło udział 20 organizacji (stowarzyszeń i fundacji) z różnych stron Polski, które zgłosiły już swój akces do PZE. Są to: Stowarzyszenie Ekspolarcyjno-Historyczne „Grupa Łódź”, Wielkopolskie Forum Eksploracyjno-Historyczne WFEH.pl, Fundacja Latebra, Stowarzyszenie Ekspolarcyjno-Historyczne „Szaniec 1863”, Stowarzyszenie Historyczno-Eksploracyjne ,,Triskelion”, Grupa Bory, S.E.-H. „Galicja”, Ostrołęckie Stowarzyszenie Eksploracyjne, Muzeum Motoryzacji i Pojazdów Militarnych w Kielcach, Szczecińskie Stowarzyszenie Poszukiwawcze, Fundacja Fort Rogowo, Fundacja Wieży Ziębickiej, Narodowa Agencja Poszukiwawcza, Fundacja Dajna im. Jerzego Okulicza-Kozaryna, Lubuska Grupa Eksploracyjna „Nadodrze”, Stowarzyszenie Radomsk, Stowarzyszenie Mieszkańców i Gminy Annopol „Szansa”, Grupa Częstochowska „Perun”, Pilskie Stowarzyszenie Miłośników Eksploracji „Albatros” oraz Towarzystwo Miłośników Ziemi Suskiej.

Kolejne organizacje czekają na przyjęcie w poczet Związku.

Karol Soberski
Fot. Robert Kmieć

Polski Związek Eksploratorów – tak to się zaczęło…

By admin on 7 września, 2018 in Organizacyjne

Osiemnastego listopada 2017 r. w Gnieźnie zorganizowano historyczne wydarzenie. Odbył się bowiem założycielski zjazd Polskiego Związku Eksploratorów w którym wzięło udział blisko 60 osób, reprezentujących ponad dwadzieścia stowarzyszeń i fundacji z całej Polski. Głównym punktem zjazdu było przyjęcie statutu i powołania zarządu. Ponad 6-godzinna dyskusja zakończyła się pamiątkową fotografią oraz zwiedzaniem Muzeum Techniki i Machin Wojennych w Gnieźnie. Gniezno zostało również wybrane na siedzibę PZE.

Z pomysłem powołaniem organizacji zrzeszającej stowarzyszenia i fundacje (w przyszłości również osoby indywidualne) zajmujące się szeroko pojmowaną dbałością o zachowanie dziedzictwa narodowego wyszedł Sławomir Stańczak z Lubuskiej Grupy Eksploracyjnej „Nadodrze”. Kilkutygodniowe konsultacje i rozmowy doprowadziły do dzisiejszego zjazdu, który zgromadził blisko 60 osób z ponad dwudziestu stowarzyszeń i fundacji zajmujących szeroko pojętą eksploracją. Do Gniezna zawitali miłośnicy historii m.in. z Łodzi, Legnicy, Gdyni, Ostrołęki, Poznania, Warszawy, Lublina, Torunia, Annopola, Szamotuł, Bydgoszczy, Zielonej Góry, Dzierżoniowa, Gdańska, Chełmna i Szczecina.

Obrady zjazdu rozpoczęły się w samo południe. Przewodniczącym Walnego został Jacek Wielgus, a na protokolantkę wybrano Natalię Wegner. Po przedstawieniu głównych założeń związku, rozpoczęła się dyskusja nad nazwą organizacji mającej zrzeszać eksploratorów z terenu naszego kraju. Ostatecznie przegłosowana została nazwa zaproponowana przez Roberta Kmiecia z Narodowej Agencji Poszukiwawczej z Lublina, który zaproponował, by organizacja nazywała się: Polski Związek Eksploratorów. Na siedzibą PZE wybrano Gniezno.

Kolejnym punktem obrad była dyskusja nad statutem PZE. I zdominowała ona dzisiejsze Walne Zebranie, ponieważ zabrała uczestnikom spotkania ponad 4 godziny. Ostatecznie jednak dopracowano taką treść statutu, którą przyjęła zdecydowana większość członków Walnego Zebrania.

W preambule statutu czytamy, że związek

„jest dobrowolnym porozumieniem autonomicznych organizacji pozarządowych z terenu Rzeczpospolitej Polskiej działających w sferze pożytku publicznego. Widząc potrzebę utworzenia reprezentacji trzeciego sektora skupiającego w szczególności organizacje zajmujące się szeroko pojmowaną dbałością o zachowanie dziedzictwa narodowego oraz ochronę dóbr kultury, Związek działa dla wzmocnienia tychże organizacji i jest otwarta na współpracę z innymi środowiskami. Działania Związku oparte są na konstytucyjnych zasadach pomocniczości i dialogu społecznego oraz współdziałaniu, otwartości, solidarności i wzajemnym wspieraniu organizacji pozarządowych”.

Z kolei wśród głównych celów Związku jest m.in. tworzenie pozytywnego wizerunku osób zajmujących się działalnością poszukiwawczą, w tym kreowanie kodeksu eksploracji, zgodnego z istniejącym prawem oraz szerzenie informacji i propagowanie eksploracji zgodnej z prawem; podejmowanie działań edukacyjnych; ochrona dóbr kultury i przyrody, w tym ochrona szeroko rozumianego dziedzictwa narodowego; kształtowanie i promowanie sprzyjających postaw społecznych wobec organizacji poszukiwawczych, eksploracyjnych i detektorystycznych oraz budowanie ich rzetelnego wizerunku, czy też działanie na rzecz partnerskiej współpracy organizacji pozarządowych z administracją publiczną wszystkich szczebli.

Ostatnim punktem Walnego, ale najważniejszym, było wybranie Zarząd Polskiego Związku Eksploratorów, który zajmie się sprawami związanymi z rejestracją organizacji w Krajowym Rejestrze Sądowym. W skład Zarządu weszli: Michał Łukowski z Lubuskiej Grupy Eksploracyjnej „Nadodrze”, Robert Michalski ze Stowarzyszenia Eksploracyjno -Historycznego „Grupa Łódź” oraz Piotr Brzozowski z Ostrołęckiego Stowarzyszenia Eksploracyjnego.

Ponad 6-godzinna dyskusja zakończyła się pamiątkową fotografią uczestników tego historycznego spotkania oraz zwiedzaniem Muzeum Techniki i Machin Wojennych w Gnieźnie, gdzie przewodnikiem był twórca tej placówki – Mateusz Hen.

Karol Soberski
Fot. Fundacja Historyczna „Przywracamy Pamięć”

Delegacja PZE na zlocie w Czechach

By admin on 9 lipca, 2018 in Zloty i imprezy

Czerwiec to tradycyjnie początek zlotów eksploratorów w różnych miejscach w Europie. Na jedno z takich spotkań, które zorganizowano 17 czerwca w Czechach, zostali zaproszeni przedstawiciele Polskiego Związku Eksploratorów.

Delegacja PZE na czele z prezesem Jackiem Wielgusem, gościła na jubileuszowym, 10. zlocie zaprzyjaźnionej grupy poszukiwaczy z Republiki Czeskiej – Silesia Hunters, zorganizowanym w miejscowości Suche Lazce koło Ostrawy.

Pobyt polskiej delegacji na zlocie u naszych południowych sąsiadów był okazją do podsumowania blisko 8-letniej współpracy polskich i czeskich detektorystów oraz do omówienia planów na przyszłość.

Karol Soberski
Fot. www.facebook.com/pujcovna.detektoru.ostrava

PZE na spotkaniu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego

By admin on 9 lipca, 2018 in Prawo i polityka

Dnia 11 maja 2018 roku odbyło się pierwsze robocze spotkanie konsultacyjne w Departamencie Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Spotkanie miało na celu zebranie informacji naszego środowiska na temat skutków wprowadzenia zmian w Ustawie o ochronie zabytków i opieki nad zabytkami oraz stworzenia Zespołu do prac nad systemowymi zmianami przepisów dotyczących ochrony zabytków.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele środowisk eksploracyjnych, muzealnicy, archeolodzy, przedstawiciele SNAP, urzędnicy z NID, MKiDN oraz środowiska akademickie. Formuła spotkania przewidywała pięciominutowe prezentacje środowisk wraz z krótkim omówieniem problemów z którymi przyszliśmy do ministerstwa.

Spotkanie miało również na celu wzajemne poznanie się stron dyskusji oraz wstępne ustalenie składu zespołów roboczych mających za zadanie opracowanie założeń zmian w przepisach dotyczących Ustawy o ochronie zabytków oraz innych ustaw i przepisów wiążących się bezpośrednio lub pośrednio z eksploracją, własnością, zasadami przechowywania i konserwacji zabytków, ustawy o broni i amunicji oraz innych przepisów.

Dyskusja była merytoryczna i rzeczowa a jego uczestnicy w większości zrozumieli jaki jest jego charakter. Spotkanie nie miało na celu prezentacji propozycji zmian przepisów dotyczących poszukiwań, jak wielu z Was myślało. Takie tematy pojawią się na kolejnych, roboczych już spotkaniach.

Przed spotkaniem obawialiśmy się, że będzie to kolejny ring walki z archeologami, który nie przyniesie żadnych konstruktywnych efektów.

Jesteśmy jednak pozytywnie zaskoczeni profesjonalizmem gospodarzy, zwłaszcza pani dr hab. Katarzyny Zalasińskiej, dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków w MKiDN, która tak moderowała dyskusję, aby wypowiedzi były rzeczowe i bez wzajemnych ataków.

Mile nas zaskoczyła informacja, że w założeniu zmiany nie mają być pudrowaniem dotychczasowych przepisów i nie będą dotyczyły jednej ustawy. Mają to być zmiany systemowe, dotyczące wielu aktów prawnych, zgodnie z uchwałą Rady Ochrony Zabytków /ROZ/ przy MKiDN z listopada 2017 roku. ROZ w uchwale uznaje, że potencjał środowiskowy poszukiwaczy jest cenną wartością, który powinien być spożytkowany do zdobywania nowej wiedzy o dziedzictwie kulturowym Polski i że ROZ dostrzega potrzebę stworzenia płaszczyzny współpracy wszystkich instytucji państwowych, samorządowych oraz środowiska poszukiwaczy dla prowadzenia wspólnych działań w celu włączenia środowiska eksploratorów w system ochrony zabytków przy szczególnym uwzględnieniu edukacji.

Po spotkaniu w MKIDN pojawiło się mnóstwo komentarzy w środowisku eksploratorów. Zwłaszcza po szczątkowej relacji ze spotkania na kanale Youtube. Reakcje są skrajne, choć najwięcej mamy głosów wsparcia. Osób przychylnie patrzących na działania PZE nie będziemy tu przekonywać, a tylko w imieniu PZE dziękujemy Wam z całego serca, bo to utwierdza nas w przekonaniu, że mamy za sobą siłę.

Do osób nastawionych sceptycznie lub nawet niechętnie, mamy tylko jedną prośbę. Dajcie nam jeszcze chwilę na udowodnienie Wam, że jesteśmy głosem całego środowiska, a szczególnie tych przysłowiowych „zwykłych Kowalskich”.

W naszych postulatach skierowanych do Ministerstwa nie pojawił się ani jeden, który byłby ukierunkowany na stowarzyszenia! Nie wierzcie tym co mówią, że załatwiamy coś pod stołem dla siebie, ponieważ jest to nieprawda.

Wiemy, że są osoby i środowiska, które czują się pominięte w działaniach właśnie rozpoczętych. Oświadczamy, że PZE nie miało wpływu na klucz doboru zaproszonych gości. Mieliśmy szczątkowe informacje od osób i stowarzyszeń, które odpowiedziały na nasz apel o ujawnienie się przed spotkaniem w celu ustalenia wspólnego stanowiska. Dlatego też pojawiła się nasza propozycja o powołanie zespołów eksperckich, których skład będziemy mogli dowolnie kształtować. Nie wszyscy chętni wejdą na rozmowy do ministerstwa, bo to niemożliwe, ale kilkuosobowa reprezentacja, uzbrojona w materiały wspólnie wypracowane, będzie bardziej skuteczna.

Zostaliśmy zobowiązani przez Departament Ochrony Zabytków do szerszego przedstawienia problemów środowiska eksploratorów wraz z proponowanymi zmianami przepisów, które dotyczą naszej pasji. Mamy stworzyć zespół ekspercki do prac zmierzających do zmiany aktów prawnych. Nie mają to być gotowe akty prawne. W tym celu od przyszłego tygodnia przedstawiciele PZE będą pojawiali się na zlotach poszukiwaczy, konferencjach i innych spotkaniach w całym kraju, aby zbierać opinie środowiska co do oczekiwań w tej kwestii.

Pierwszym takim spotkaniem będzie Zlot Środowisk Eksploracyjnych w Srebrnej Górze organizowany przez członka PZE Stowarzyszenie Triskelion.

W kolejnych miesiącach postaramy się zorganizować ogólnokrajową konferencję z szerokim panelem dyskusyjnym.

Nie należy spodziewać się, że zmiany systemowe nastąpią z dnia na dzień. Choć MKiDN zapowiada szybkie tempo prac, to uzgodnienia wraz z legislacją potrwają nawet 3 lata, co zasugerowała nam dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków.

Jest to czas odległy, a życie toczy się dalej. W związku z tym zaproponowaliśmy aby w ramach istniejącego prawa, ułatwić już dziś życie poszukiwaczom, poprzez odpowiednie rozporządzenia MKiDN oraz ujednolicenia mechanizmów przyznawania pozwoleń na poszukiwania przez WKZ-ty. Po konsultacjach otrzymaliśmy odpowiedź, że większość postulatów PZE ogłoszonych przed spotkaniem w MKiDN jest realnymi do spełnienia już dziś i w tym kierunku będziemy prowadzić równoległe działania.

Poproszono nas również o zebranie w środowisku oraz udostępnienie z naszej bazy danych dokumentów z pozwoleniami i odmowami z WKZ-tów, które naszym zdaniem są niewłaściwe, by Departament mógł zaznajomić się z praktykami stosowanymi przez WKZy.

W związku z tym prosimy Was o nadsyłanie na nasz adres mailowy: biuro@pze.org.pl, wszelakich odmów lub nieżyciowych zgód na poszukiwania oraz wszystkich dokumentów, które uznacie, że mogą być przydatne.

I na koniec informujemy Was, że w najbliższych dniach uruchomimy stronę internetową PZE wraz z platformą zapisów do związku. Jednym zdaniem rozpoczynamy zapisy dla osób niezrzeszonych czyli zwykłych „Kowalskich”

Jacek Wielgus
Prezes Zarządu

Fot. mkidn.gov.pl